Adwokat Łódź – Adam Romanowski

Sejm uchwalił ustawę, która ma przyspieszyć rozpoznawanie spraw frankowych. To jedna z ważniejszych zmian proceduralnych dotyczących kredytów denominowanych lub indeksowanych do franka szwajcarskiego. Jej głównym celem nie jest jednak zmiana zasad odpowiedzialności banków ani wprowadzenie nowych podstaw do unieważniania umów. Ustawa ma przede wszystkim odciążyć sądy i sprawić, aby postępowania frankowe były prowadzone szybciej, sprawniej i — przynajmniej w założeniu — bez konieczności dublowania wielu czynności procesowych.

Dla kredytobiorców najważniejsza informacja brzmi: ustawa zakłada automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat po doręczeniu bankowi pozwu. To rozwiązanie może mieć bardzo praktyczne znaczenie dla osób, które nadal wykonują umowę i jednocześnie decydują się na proces z bankiem. Trzeba jednak pamiętać, że na moment uchwalenia ustawy przez Sejm proces legislacyjny nie został jeszcze zakończony. Ustawa trafiła do Senatu, a dopiero po zakończeniu całej ścieżki ustawodawczej będzie można mówić o jej wejściu w życie.

Sejm powiedział „tak” ustawie frankowej

29 maja 2026 r. Sejm uchwalił ustawę o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania spraw dotyczących zawartych z konsumentami umów kredytu denominowanego lub indeksowanego do franka szwajcarskiego. Za przyjęciem ustawy głosowało 230 posłów, przeciw było 175, a 23 posłów wstrzymało się od głosu.

Sama nazwa ustawy dobrze oddaje jej charakter. Nie jest to ustawa, która na nowo definiuje, kiedy umowa frankowa jest nieważna. Nie przesądza też automatycznie, że każda konkretna umowa zostanie unieważniona. Jej zadaniem jest stworzenie szczególnych reguł proceduralnych dla spraw, które już masowo trafiają do sądów.

Problem jest realny. Sprawy frankowe od lat stanowią ogromną część postępowań cywilnych. W sądach okręgowych zajmują istotną część repertoriów, a w sądach apelacyjnych ich udział jest jeszcze bardziej odczuwalny. To oznacza, że przeciążenie sprawami frankowymi wpływa nie tylko na samych frankowiczów i banki, ale również na innych obywateli czekających na rozpoznanie spraw cywilnych, rodzinnych czy odszkodowawczych.

Automatyczne wstrzymanie rat po doręczeniu pozwu bankowi

Najważniejszą zmianą z punktu widzenia wielu kredytobiorców jest automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat. Zgodnie z założeniami ustawy obowiązek spełniania świadczeń wynikających z umowy kredytu frankowego ma zostać wstrzymany z mocy prawa z chwilą doręczenia bankowi pozwu.

W praktyce oznacza to istotne odejście od dotychczasowego modelu. Do tej pory kredytobiorcy, którzy chcieli przestać płacić raty na czas procesu, składali wniosek o zabezpieczenie. Sąd musiał taki wniosek rozpoznać, wydać postanowienie, a bank mógł podejmować dalsze działania procesowe. W skali całego kraju generowało to tysiące dodatkowych czynności, wniosków, zażaleń i decyzji.

Nowy mechanizm ma działać automatycznie. Nie chodzi więc o to, aby sąd każdorazowo odrębnie badał wniosek o zabezpieczenie, lecz o to, aby skutek wstrzymania płatności następował na podstawie samej ustawy. Dla konsumenta może to oznaczać szybszą i bardziej przewidywalną ochronę, a dla sądów — ograniczenie liczby spraw pobocznych, które do tej pory spowalniały główne postępowania.

Warto jednak podkreślić jedną rzecz: wstrzymanie rat nie jest tym samym, co prawomocne unieważnienie umowy. To instrument procesowy na czas trwania sprawy. Ostateczne rozstrzygnięcie nadal będzie należało do sądu.

Jedno postępowanie zamiast dwóch procesów

Drugim ważnym elementem ustawy jest dążenie do rozliczenia roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu. Obecnie w praktyce często wygląda to tak, że kredytobiorca pozywa bank o ustalenie nieważności umowy i zwrot nienależnie pobranych świadczeń, a bank następnie wytacza osobny proces o zwrot wypłaconego kapitału.

To prowadzi do dublowania sporów dotyczących tej samej umowy. Strony spotykają się w sądzie więcej niż raz, sądy prowadzą równoległe postępowania, a całkowity czas rozliczenia relacji między bankiem a kredytobiorcą się wydłuża.

Ustawa ma umożliwić bankowi dochodzenie roszczenia wzajemnego w tym samym procesie, w którym kredytobiorca dochodzi swoich roszczeń wynikających z nieważności umowy. W założeniu ma to doprowadzić do sytuacji, w której sąd w jednym postępowaniu i jednym orzeczeniu rozstrzygnie całość sporu finansowego między stronami.

Dla kredytobiorcy może to być korzystne, bo ogranicza ryzyko kolejnego, osobnego procesu po zakończeniu sprawy z jego powództwa. Dla sądów oznacza to szansę na zmniejszenie liczby nowych postępowań, które w praktyce są konsekwencją tych samych umów frankowych.

Co z potrąceniem? Kontrowersyjne przepisy zostały zmienione

W toku prac legislacyjnych szczególne kontrowersje budziły rozwiązania dotyczące zarzutu potrącenia. W uproszczeniu chodzi o sytuację, w której jedna strona twierdzi, że jej wierzytelność powinna zostać rozliczona z wierzytelnością drugiej strony.

Ten temat w sprawach frankowych jest szczególnie wrażliwy, ponieważ dotyczy sposobu rozliczenia nieważnej umowy oraz tego, jak pogodzić krajowe reguły procesowe ze standardem ochrony konsumenta wynikającym z orzecznictwa TSUE.

Przed uchwaleniem ustawy Sejm przyjął poprawki, które wykreśliły z projektu część budzących spory rozwiązań odnoszących się do zarzutu potrącenia. To ważna informacja, ponieważ pierwotne propozycje były oceniane różnie — zarówno przez prawników reprezentujących konsumentów, jak i przez środowiska zainteresowane sprawami frankowymi. Ostateczny kształt ustawy po poprawkach należy więc oceniać ostrożnie, z uwzględnieniem tego, że projekt zmieniał się w toku prac parlamentarnych.

Więcej posiedzeń niejawnych, zeznań na piśmie i zdalnych czynności

Ustawa przewiduje również szereg rozwiązań typowo organizacyjnych i procesowych. Sądy mają uzyskać szerszą możliwość rozpoznawania spraw frankowych na posiedzeniach niejawnych, czyli bez wyznaczania tradycyjnej rozprawy z udziałem stron. Przewidziano także większą elastyczność w zakresie przesłuchiwania świadków zdalnie oraz możliwość odbierania zeznań stron na piśmie.

Z punktu widzenia praktyki sądowej może to mieć duże znaczenie. Sprawy frankowe często opierają się na podobnym materiale dowodowym: umowie, regulaminie, historii spłat, zaświadczeniach banku, aneksach i dokumentach dotyczących sposobu informowania konsumenta o ryzyku kursowym. Nie każda sprawa wymaga wielogodzinnej rozprawy, zwłaszcza gdy zasadniczy spór dotyczy oceny dokumentów i skutków stosowania niedozwolonych postanowień umownych.

Nie oznacza to jednak, że rozprawy całkowicie znikną. Sąd nadal powinien oceniać, jakie czynności są konieczne w konkretnej sprawie. Uproszczenia proceduralne nie mogą prowadzić do pozbawienia strony prawa do rzetelnego procesu.

Referendarze mają odciążyć sędziów

Kolejna zmiana dotyczy kompetencji referendarzy sądowych. Ustawa przewiduje, że w określonych sytuacjach, na przykład po cofnięciu pozwu lub apelacji, postępowanie będą mogli umarzać referendarze sądowi.

To rozwiązanie ma charakter techniczny, ale może realnie odciążyć sędziów. Jeżeli sprawa kończy się z przyczyn formalnych, bo strona cofa pozew albo apelację, nie zawsze konieczne jest angażowanie sędziego w wydanie rozstrzygnięcia. Przekazanie części takich czynności referendarzom może pozwolić sędziom skupić się na sprawach wymagających merytorycznego rozpoznania.

Czy ustawa zmienia sytuację frankowiczów materialnie?

Najważniejsze jest rozróżnienie między prawem materialnym a procedurą. Ustawa frankowa, o której mowa, ma przede wszystkim charakter procesowy. Oznacza to, że reguluje sposób prowadzenia spraw, a nie tworzy nowych podstaw do dochodzenia roszczeń przeciwko bankom.

Nie zmienia więc sama z siebie tego, czy dana umowa zawiera klauzule abuzywne. Nie zastępuje analizy konkretnej umowy. Nie przesądza automatycznie o nieważności kontraktu. Nie zwalnia też kredytobiorcy z konieczności prawidłowego sformułowania pozwu i wykazania swoich roszczeń.

Może natomiast zmienić komfort prowadzenia sporu. Automatyczne wstrzymanie rat po doręczeniu pozwu bankowi może być dla wielu osób kluczowe finansowo. Możliwość rozliczenia wzajemnych roszczeń w jednym postępowaniu może skrócić czas niepewności. Szersze korzystanie z posiedzeń niejawnych, zeznań pisemnych i czynności zdalnych może ograniczyć przewlekłość postępowań.

Ważne: ustawa nie zakończy wszystkich problemów

Choć kierunek zmian jest jasny, nie należy traktować ustawy jako rozwiązania wszystkich problemów frankowiczów. Sprawy frankowe nadal będą wymagały indywidualnej analizy. Banki nadal będą mogły podnosić argumenty procesowe. Sądy nadal będą oceniać konkretne umowy, historię wykonywania zobowiązania i treść zgłoszonych roszczeń.

Istotne będzie również to, jak nowe przepisy zostaną zastosowane w praktyce. Nawet najlepsza zmiana ustawowa może nie przynieść natychmiastowego efektu, jeżeli sądy nadal będą przeciążone, a liczba wpływających spraw pozostanie wysoka. Przyspieszenie postępowań zależy nie tylko od przepisów, ale także od organizacji pracy sądów, obsady kadrowej, informatyzacji i sprawności doręczeń.

Nie można też zapominać, że ustawa po uchwaleniu przez Sejm trafiła do Senatu. Dopiero zakończenie procesu legislacyjnego, podpis Prezydenta i ogłoszenie ustawy pozwolą ocenić jej ostateczne brzmienie oraz termin wejścia w życie.

Co to oznacza dla osób, które jeszcze nie pozwały banku?

Dla frankowiczów, którzy nadal spłacają kredyt i rozważają pozew, ustawa może być dodatkowym argumentem za uporządkowaniem swojej sytuacji prawnej. Jeżeli przepisy wejdą w życie w zapowiadanym kształcie, samo doręczenie pozwu bankowi może wywołać skutek w postaci wstrzymania obowiązku dalszej spłaty rat.

Nie oznacza to jednak, że pozew należy składać pochopnie. Każda sprawa wymaga sprawdzenia umowy, historii spłat, aktualnego salda, ewentualnych aneksów, wcześniejszych reklamacji oraz tego, czy kredyt jest nadal aktywny, czy został już całkowicie spłacony. Inaczej może wyglądać sytuacja osoby nadal spłacającej kredyt, a inaczej byłego kredytobiorcy, który dochodzi zwrotu świadczeń po zamknięciu umowy.

Warto też pamiętać, że przyspieszenie procedury nie zastąpi prawidłowej strategii procesowej. Źle przygotowany pozew, nieprecyzyjne roszczenia albo pominięcie istotnych dokumentów nadal mogą utrudnić prowadzenie sprawy.

Uchwalona przez Sejm ustawa frankowa ma przyspieszyć rozpoznawanie spraw dotyczących kredytów denominowanych i indeksowanych do franka szwajcarskiego. Jej najważniejsze założenia to automatyczne wstrzymanie obowiązku spłaty rat po doręczeniu pozwu bankowi, możliwość rozliczenia roszczeń banku i konsumenta w jednym postępowaniu, szersze wykorzystanie posiedzeń niejawnych, zeznań pisemnych i czynności zdalnych oraz odciążenie sędziów przez przekazanie części czynności referendarzom.

To zmiany istotne, ale przede wszystkim proceduralne. Nie przesądzają automatycznie wyniku konkretnej sprawy i nie zwalniają kredytobiorcy z konieczności indywidualnej analizy umowy. Mogą jednak znacząco wpłynąć na tempo postępowań i na sytuację osób, które do tej pory musiały przez długi czas jednocześnie procesować się z bankiem i spłacać kolejne raty.

Najważniejsze zastrzeżenie jest proste: ustawa została uchwalona przez Sejm, ale nie zakończyła jeszcze całej drogi legislacyjnej. Dlatego frankowicze powinni śledzić dalsze prace w Senacie i ostateczne brzmienie przepisów, bo dopiero ono będzie podstawą do oceny realnych skutków nowych rozwiązań.

Źródła:
tvn24.pl, ZycieBezKredytu.pl, X / Kancelaria Sejmu, Sejm.gov.pl
Foto: Pexels.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *